Wielki błękit, czyli dwa słowa o freedivingu

Luc Besson jest reżyserem powszechnie znanym i lubianym, sięgającym po różne gatunki filmowe. Poza jego najbardziej znanymi obrazami, takimi jak „Leon Zawodowiec” czy „Piąty element” , warto sięgnąć także po odrobinę dla niego nietypowy „Wielki błękit”. I dowiedzieć się co nieco o freedivingu.Głównymi bohaterami filmu jest para przyjaciół wychowujących się na jednej z pięknych, greckich wysp. Różnią się temperamentem i podejściem do życia, łączy ich jednak wspólna pasja którą jest tytułowy wielki błękit – nurkowanie bez sprzętu i butli z tlenem, jak najgłębiej i jak najdłużej.Besson umieszcza w swym filmie wiele elementów i pobocznych wątków. Dostajemy trochę kina akcji, romansu i komedii. Towarzyszymy bohaterom podczas kradzieży delfina, czy pracy na platformie wiertniczej. Zawsze jednak na pierwszy plan, nawet w wątku miłosnym, wybija się łącząca przyjaciół pasja.Czym jest freediving?Freediving jest nurkowaniem bezdechowym. Tu nie potrzebny jest żaden sprzęt nurkowy. W niektórych przypadkach nurkowie wspomagają się dodatkowym balastem lub płetwami, główny cel pozostaje jednak taki sam – zejście na jednym oddechu na jak najdłużej i jak najgłębiej. Jest to sport wymagający specjalnego kondycyjnego przygotowania; nie należy również do bezpiecznych. Najlepsi potrafią osiągać fenomenalne rezultaty. Jednym z najbardziej znanych jest Herbert Nitsch, który potrafi przebywać pod woda prawie dziesięć minut i zejść na głębokość 120 metrów siłą własnych mięśni. Przy pomocy windy dociera aż do 214 metrów.Jednak chęć bicia kolejnych rekordów może okazać się groźna dla zdrowia – znane są w tym sporcie przypadki trwałych urazów neurologicznych a nawet śmierci. Konieczna jest odpowiednia asekuracja i zabezpieczenia. Pasjonaci twierdzą jednak, że wrażenia doświadczane podczas tego sportu wynagradzają wszelkie możliwe zagrożenia.Nurkowanie we własne wnętrzeTakie też wrażenie można odnieść podczas oglądania „Wielkiego błękitu”. Łącząca głównych bohaterów pasja gra tu pierwsze skrzypce. Freediving jest dla nich nie tylko sportem, ale też sposobem na życie, mogącym zastąpić nawet miłość. Trudno się jednak temu dziwić, jeżeli najlepsi nurkowie opisują freediving jako możliwość zanurkowania nie tylko w wielki błękit, ale także we własną duszę. Przekraczanie granic ma umożliwić poczucie jedności ze światem i jednocześnie poznanie samego siebie. Niewątpliwie niezapomniane doświadczenie.

Popularne wpisy